niedziela, 14 maja 2017

ZŁODZIEJE SNÓW, MAGGIE STIEFVATER

Pierwszy tom Kruczego Cyklu wzbudził we mnie wiele sprzecznych emocji, z jednej strony byłam nim zachwycona, z drugiej początkowo okropnie się wynudziłam. Do "Złodziei snów" podchodziłam więc z rezerwą. Nie spodziewałam się czegoś niesamowitego, ale miałam pewne oczekiwania. Czy się spełniły? 

Tytuł oryginału: The Dream Thieves
Autor: Maggie Stiefvater
Seria: The Raven Cycle
Liczba stron: 479
Tłumaczenie: Piotr Kucharski
Wydawnictwo: Uroboros
Data wydania: 18 marca 2015 
Jeśli moglibyście kraść przedmioty ze swoich snów, co byście zabrali? Ronan Lynch ma sekret. Sekret, który ukrywa przed innymi, a czasem nawet przed samym sobą. Ronan potrafi kraść przedmioty ze snów. Nie jest jedyną osobą, która ich pragnie. Ronan wciąż głębiej zapada się w swoich snach, które stają się coraz bardziej realne i coraz mocniej wkraczają w jego życie na jawie. Teraz, gdy przebudziła się linia mocy dookoła Cabeswater, nic już nie będzie takie samo. Tymczasem pewien tajemniczy Szary Mężczyzna szuka artefaktu, który pozwoliłby kraść przedmioty ze snów, i przypuszcza, że Ronan go ma. Czy czwórka przyjaciół- Ronan, Gansey, Blue i Adam- poradzi sobie z tym, co szykuje dla nich los, i czy w końcu uda im się znaleźć legendarnego Króla Kruków - Glendowera? 
 - Wydawnictwo Uroboros

Już na wstępie tej recenzji mogę powiedzieć, że książka "Złodzieje snów" bardzo mi się podobała. Wydaje mi się, że wyparowało wszystko, co drażniło mnie w tomie pierwszym. Czytając tę książkę, miałam wrażenie, jakby została napisana przez inną autorkę. Tym razem zupełnie się nie nudziłam i już od pierwszych stron historia bardzo mnie wciągnęła. Mam jednak wrażenie, że poszukiwania Glendowera bardzo zwolniły, a wręcz zmierzają donikąd. Nie oznacza to jednak, że nic się nie dzieje. Przeciwnie, wydarzenia są znacznie ciekawsze niż w części pierwszej. W "Złodziejach snów" mamy do czynienia z większą ilością magii, dzięki czemu książka przesiąknięta jest klimatem jak z baśni. 

W "Złodziejach snów" mamy szansę bliżej poznać Ronana, bo to właśnie on odgrywa tu najważniejszą rolę. Autorka zdecydowała się chwilowo wstrzymać postępy w sprawie Glendowera i skupiła się na najciekawszej wg mnie postaci, czyli Ronanie. Już w "Królu Kruków" bardzo mnie on zaintrygował. Mimo, że nie jest to mój ulubiony bohater, cieszę się, że autorka poświęciła mu tak wiele uwagi. Po lekturze "Złodzieje snów" tylko wzrosła moja do niego sympatia. Jego cięty język oraz sarkastyczny humor sprawiły, że wielokrotnie się uśmiałam. Pisarka rozszerzyła także wątek dotyczący Adama i z tego nie jestem już taka zadowolona. Z piątki przyjaciół polubiłam go chyba najmniej, a po drugiej części mój stosunek do niego nie stał się ani odrobinę pozytywniejszy. Mogę nawet powiedzieć, że zaczęłam go po prostu nie lubić. Nie ma właściwie konkretnego powodu dlaczego tak jest. 


Podsumowując, uważam że książka "Złodzieje snów" jest warta przeczytania. Moje oczekiwania względem niej się spełniły, a nawet zostałam pozytywnie zaskoczona. Drugi tom Kruczego Cyklu polecam zarówno osobom, którym część pierwsza się podobała, jaki i tym, którzy byli nim zawiedzeni. 



2 komentarze:

  1. Z jednej strony nigdy ,,nie mam czasu'' aby przeczytać kolejne części Kruczego cyklu, a z drugiej za każdym razem się denerwuję, kiedy widzę recenzje tych książek i jestem zła na siebie, że nie mogę się zebrać w sobie (': Może niedługo się na nie wezmę, skoro każdy je poleca :D
    Pozdrawiam, Little Nerd
    http://littlenerdwithglasses.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja i moja koleżanka mamy na tę książkę ochotę. Na pewno kiedyś przeczytamy całą serię. ;)

    OdpowiedzUsuń