MAGNAT, KATY EVANS


Tytuł oryginału: Tycoon
Autor: Katy Evans
Seria: Manhattan (#1)
Liczba stron: 288
Tłumaczenie: Gabriela Iwasyk
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 13 marca 2019

Aaric Christos i Bryn Kelly poznali się, kiedy byli bardzo młodzi. Jednak chłopak nigdy nie miał odwagi zawalczyć o jej względy, bo myślał, że nie zasługuje na taką dziewczynę.
Kiedy znowu się spotkają, Aaric jest bezwzględnym biznesmenem, który rządzi na rynku nieruchomości w Nowym Jorku. Bryn ma dość swojego życia i chce wreszcie zacząć robić to, co kocha. 
Dziewczyna jest gotowa zaryzykować i zwraca się o pomoc do Aarica. Potężny i bogaty mężczyzna jest jej ostatnią szansą. Tylko czy facet, który zmienił się tak bardzo, będzie chciał ją wspierać? Czy zostało coś z dawnego uczucia, którym ją darzył?

- Wydawnictwo Kobiece



Katy Evans to autorka, którą lubię i cenię. Jej książki dotąd czytałam z wielką przyjemnością i z niecierpliwością czekałam na wydanie każdej kolejnej. Jednak Magnat na początku mnie nie zainteresował. Kiedy zapoznałam się z jego opisem, historia wydała mi się banalna i trochę płytka. Mimo to postanowiłam dać jej szansę, bo przecież nigdy nie zawiodłam się na tej pisarce...

Nie mam zarzutów wobec stylu Katy. Jej pióro jest lekkie i przyjemne, w dodatku nie zauważyłam żadnych błędów logicznych. Nie mogę też narzekać na głównych bohaterów, których polubiłam. Aaric mimo, że został przedstawiony jako silny i pewny siebie, nie był oklepanym "samcem alfa". Z kolei Bryn imponowała mi swoim dążeniem do celu, bez względu na przeciwności losu i tym, że się nad sobą nie użalała.  

Fabuła, której trochę się obawiałam ostatecznie podobała mi się. Okazała się dużo bardziej rozbudowana, niż się spodziewałam. Autorka wprowadziła retrospekcje z życia bohaterów, które urozmaiciły historię i bardzo mnie zaintrygowały. Uważam, że mogła je jednak trochę bardziej rozwinąć. Główne wątki, czyli odnawianie znajomości po latach i otwieranie własnego biznesu przez Bryn, opisane były bardzo dobrze i wyczerpująco. Szczególnie spodobał mi się sposób, w jaki pisarka poprowadziła relację między głównymi bohaterami. Czuć było w niej jednocześnie niepewność, próbę ponownego zaufania i strach. Wydało mi się to bardzo realistyczne. Nie mogę jednak nie wspomnieć o tym, że fabuła była momentami chaotyczna. Katy skakała między wydarzeniami. 

Bardzo się cieszę, że mimo wszystko sięgnęłam po Magnata. Jego drobne wady zupełnie mi nie przeszkadzały i ostatecznie będę dobrze wspominać tę książkę. Muszę jednak zaznaczyć, że nie jest to wybitna, czy oryginalna lektura. Historia Aarica i Bryn to raczej jeden z tych romansów, które się szybko pochłania i potem do nich nie wraca. Ja jednak już nie mogę doczekać się kolejnych tomów.



Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Kobiece



7 komentarzy:

  1. Raczej nie moja bajka, ale blog ładny i przejrzysty, recenzja ciekawa, więc przyjemnie się czytało ;)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja na początku się wahałam, ale się skusiłam i wcale nie pożałowałam :) Czekam na kolejne :)
    http://whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytam w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.