niedziela, 27 listopada 2016

Pani Noc, Cassandra Clare

Tytuł oryginału: "Lady Midnight" 
Autor: Cassandra Clare
Seria: Mroczne Intrygi(tom 1)
Liczba stron: 828
Wydawnictwo: Mag
Tłumaczenie: Wojciech Szypuła i Małgorzata Strzelec
Moja ocena: 4/5











Minęło pięć lat od wydarzeń przedstawionych w „Mieście Niebiańskiego Ognia”, po których Nocni Łowcy znaleźli się na skraju zagłady. Emma Carstairs nie jest już pogrążoną w żałobie dziewczynką, lecz młodą kobietą, która zamierza za wszelką cenę dowiedzieć się, kto zabił jej rodziców, i pomścić ich śmierć.
Wraz ze swoim parabatai, Julianem Blackthornem, musi się nauczyć ufać swojemu sercu i rozumowi, gdy odkrywa demoniczny spisek obejmujący zasięgiem całe Los Angeles, od Sunset Strip aż po morskie fale roztrzaskujące się na plażach Santa Monica. Gdyby jeszcze serce nie prowadziło jej na manowce… 

Jakby mało było tych komplikacji, brat Juliana Mark – uprowadzony przez faerie przed pięcioma laty – zostaje teraz uwolniony w geście dobrej woli ze strony porywaczy. Faerie rozpaczliwie poszukują mordercy, który zbiera wśród nich krwawe żniwo – i w tych poszukiwaniach potrzebują pomocy Nocnych Łowców. Kłopot w tym, że w krainie faerie czas płynie inaczej i Mark nie tylko prawie się nie postarzał, ale na dodatek nie rozpoznaje nikogo ze swoich bliskich. Czy będzie w stanie naprawdę wrócić na łono rodziny? I czy faerie naprawdę na to pozwolą?
-lubimy czytać 

Zakończenie "Darów Anioła" było dla mnie prawdziwą torturą. Bardzo zżyła się ze światem Nocnych Łowców i jego bohaterami, dlatego z przyjemnością sięgnęłam po "Panią Noc". Liczyłam na kolejną książkę fantasy, która pozwoli mi zapomnieć o szarej codzienności i przeniesie mnie do wspaniałego świta stworzonego przez Cassandrę Clare. Czy otrzymałam to czego oczekiwałam?  Nie do końca...

Na początku muszę powiedzieć, że "Pani Noc" powielała schematy. Wiele wątków i pomysłów znajdziemy w poprzednich książkach tej autorki. Oczywiście nie są one identyczne, ale uważnego czytelnika będą one raziły. Po prostu zabrakło mi w tej powieści "powiewu świeżości". 


Najbardziej rzucającym się w oczy będzie miłość pomiędzy parabatai, która łudząco przypomina nam coś z poprzedniej serii. Chodzi mi tutaj o zakazany związek pomiędzy rzekomym rodzeństwem- Clary i Jace- który został wpleciony w "Dary Anioła". Mimo, że jest to ciekawy wątek i wzbudza wiele emocji to był przewidywalny.  Mam nadzieję, że w następnych częściach autorce uda się to jakoś przerobić lub chociaż ulepszyć. 

Polubiłam bohaterów z tej książki, jednak nie będzie mi ich brakować. Nie potrafiłam się z nimi związać tak bardzo jak z postaciami z "Diabelskich Maszyn", czy z "Darów Anioła". Zarówno Julian, jak i Emma są odzwierciedleniem niektórych osób z poprzednich serii. Nie przeszkadzało mi to tak, że miałam ochotę odłożyć książkę, jednak dużym plusem byłoby, gdyby autorka lepiej ich wykreowała. Moim ulubionym bohaterem z "Pani Noc" jest Mark, który na szczęście odgrywał tutaj znaczącą rolę i zupełnie odbiegał charakterem i wyglądem od pozostałych. 

Bardzo raziły mnie wyjaśnienia dotyczące Nocnych Łowców. Rozumiem, że autorka liczyła na nowych czytelników, jednak jej objaśnienia były bardzo chaotyczne i połowiczne. Pierwsze rozdziały, które składały się głównie  z opisów były dla mnie męczące. Zdarzało mi się pominąć całą stronę, ponieważ irytowało mnie rozwodzenie się autorki nad niektórymi sprawami. 

Żałuję, że autorka pokazała nam tak niewiele Los Angeles. W poprzednich częściach bohaterowie spędzali ma mieście bardzo dużo czasu, dzięki czemu mogliśmy poznać Nowy York i odczuć jego klimat. W "Pani Noc" Łowcy cały czas odwiedzali te same miejsca lub siedzieli w Instytucie. Następstwem tego była monotonia oraz wrażenie, jakby kompletnie nic nie robili.  

Po tytule serii oczekiwałam wymyślnej intrygi, która momentami będzie męcząca i za bardzo zawiła. Okazało się jednak, że autorka stworzyła lekki spisek, który wcale nie był taki łatwy do rozszyfrowania, jaki mógłby się wydawać. Bardzo dobrze, bo przy takiej ilości stron byłoby to wyczerpujące. Zawiodłam się niestety na zakończeniu książki. Było bardzo przewidywalne i bez polotu. Jestem pewna, że wiele osób nie spodziewało się takiego obrotu sprawy, jednak mnie epilog nie zaskoczył. Muszę z przykrością przyznać, że jest to kiepska zapowiedź następnych części.


Mimo wielu wad jakie wymieniłam to książkę czytało się bardzo dobrze i dużą przyjemność sprawił mi powrót do Świata Nocnych Łowców. "Pani Noc" nie zrobiła na mnie efektu "wow" tak jak poprzednie powieści autorstwa Cassandry Clare, ale z chęcią sięgnę po kolejne części serii "Mroczne Intrygi".






4 komentarze:

  1. Ze światem Nocnych Łowców pożegnałam się w połowie Miasta Niebiańskiego Ognia. Kurczę, już wtedy czegoś mi brakowało. Clare jakoś mnie do siebie zraziła. Gdy Pani Noc miała swoją polską premierę, chciałam zabrać się za DA i skończyć to w końcu... ale nadal mi nie szło. I to przewidywalne zakończenie... Ach, Cassandro, co z Tobą?

    Pozdrawiam cieplutko ♥
    http://sleepwithbook.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie Miasto Niebiańskiego Ognia mnie nie powaliło, a momentami nawet męczyło. Szkoda, bo pomysł był fajny. Niestety z wykonaniem gorzej :/

      Usuń
  2. Nawet nie wiedziałam, że ta książka ma aż tyle stron. Autorki jeszcze nie znam, mam nadzieję, że kiedyś to zmienię ale niekoniecznie z tą książką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ilość stron jest imponująca. Koniecznie zapoznaj się z twórczością autorki, bo poprzednie serie są bardzo ciekawe- szczególnie "Diabelskie Maszyny".

      Usuń