piątek, 12 sierpnia 2016

Wszystkie jasne miejsca, Jennifer Niven






Tytuł oryginału: "All the Bright Places"
Autor:Jennifer Niven
Liczba stron:415
Wydawnictwo: Bukowy las
Tłumaczenie: Donata Olejnik
Moja ocena:2/6





Theodore jest zafascynowany śmiercią. Codziennie rozmyśla nad sposobami, w jakie mógłby pozbawić się życia, a jednocześnie nieustannie szuka – znajdując – czegoś, co pozwoliłoby mu pozostać na tym świecie. Violet żyje przyszłością i odlicza dni do zakończenia szkoły. Marzy o ucieczce od małego miasteczka w Indianie i niemijającej rozpaczy po śmierci siostry.

Kiedy Finch i Violet spotykają się na szczycie szkolnej wieży – sześć pięter nad ziemią – nie do końca wiadomo, kto komu ratuje życie. A gdy ta zaskakująca para zaczyna pracować razem nad projektem geograficznym, by odkryć „cuda” Indiany, ruszają – jak to określa Finch – tam, gdzie poprowadzi ich droga: w miejsca maleńkie, dziwaczne, piękne, brzydkie i zaskakujące. Zupełnie jak życie.

Wkrótce tylko przy Violet Finch może być sobą – śmiałym, zabawnym chłopakiem, który, jak się okazuje, wcale nie jest takim wariatem, za jakiego go uważają. I tylko przy Finchu Violet zapomina o odliczaniu dni, a zaczyna je przeżywać. 
Źródło: lubimyczytać.pl  

Mimo, że nie przepadam za książkami o chorych lub pogrążonych w depresji ludziach to opis akurat tej zachęcił mnie. Spodziewałam się historii, w której Violet i Theodore razem będą odkrywać zalety życia oraz nawzajem udowadniać sobie, że nie warto się go pozbawiać. Faktycznie był moment, gdy wszystko szkło po mojej myśli, ale niestety nie dość długi. W moim odczuciu książka została podzielona na trzy części: obiecujący początek, wlokący się środek oraz rozczarowujący koniec.  

Ostatnie rozdziały podsunęły mi myśl, że autorka chciała się już pozbyć tej książki. Czytałam je, jakby przez mgłę i wielokrotnie musiałam się cofać, aby zrozumieć co autorka miała na myśli. Środek powieści wlókł się niemiłosiernie.  Mimo, że nie był monotonny to bardzo wolno mi szło czytanie.  

Polubiłam głównych bohaterów wykreowanych przez autorkę. Mimo, że nie przepadam za dziwnymi, nazbyt kreatywnymi osobami to moim ulubieńcem był właśnie Finch. Jego szalone pomysły oraz specyficznie postrzeganie świata urzekło mnie.  Do Violet miałam mieszane uczucia.  Denerwowała mnie lub rozczarowywała, aby następnie wzbudzić moją sympatię. Jednakże ostatecznie przeważała druga opcja.  Muszę jednak zauważyć, że postaci drugoplanowe są tutaj niemal bezbarwne.

Bardzo podoba mi się okładka. Jest minimalistyczna i zawiera wiele odniesień do treści książki. Wydawnictwo Bukowy Las spisało się naprawdę dobrze. Kartki nie są białe, co w słoneczne dni (w czasie, których czytałam tę książkę) jest dużym atutem. Tłumaczenie jest czytelne oraz niebanalne.

"-Co to jest? -Otwórz i zobacz. Stawia pojemnik i otwiera zatrzask. Przez kilka chwil tylko wdycha zapach kwiatów, a potem odwraca się i bez słowa, zaczyna mnie całować. -Koniec zimy- mówi, gdy się ode mnie odrywa. -Finch, przyniosłeś mi wiosnę."  

Być może oceniłabym tę książkę lepiej, gdybym nie czytała jej w wakacje. Spodziewałam się, że "Wszystkie jasne miejsca" nie będą zbyt lekką lekturą, ale nie sądziłam, że będę się tak bardzo z nią męczyć. Sugeruję więc, żeby przeczytać ją jesienią w deszczowe dni.  







5 komentarzy:

  1. To chyba pierwsza negatywna recenzja tej książki, którą miałam okazję przeczytać. Jak na razie wydało mi się, że wszyscy się nią zachwycają. Co do powieści - właściwie to mam ją w planach. I chyba zapoznam się z nią właśnie podczas tej jesieni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że na Tobie wywrze lepsze wrażenie. Ja również nie spotkałam się ze złą opinią na jej temat, ale ktoś musi być tym pierwszym.
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. To może na jesień się na nią skuszę. Kto wie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Okładka faktycznie jest piękna ;)
    Zgadzam się co do początku (bardzo obiecujący!) i środkowej części - była trochę przydługa i nuda. Końcówkę za to odebrałam zupełnie inaczej, grzmotnęła mnie prosto w serce i nie mogłam się po niej otrząsnąć. Zresztą - właśnie skończyłam pisać jej recenzję, jeśli ciekawi Cię inny punkt widzenia - zapraszam ;)

    Pozdrawiam,
    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z chęcią zajrzę! Ja też nie mogłam się otrząsnąć po końcówce, ale bynajmniej z rozczarowania. Bardzo polubiłam Fincha i miałam nadzieję, że książka nie zakończy się tak jak to przewidziałam.
      Pozdrawiam

      Usuń